Na dobry początek blogowania chciałabym Wam przedstawić jednego z moich najbliższych przyjaciół... Mojego kochanego pieska - Yorkshier Terierra, o imieniu Riko.
Jego historia jest dość ciekawa. A mianowicie...
Pewnego mroźnego, zimowego popołudnia, 14 lutego, dokładnie w Dzień Św. Walentego, niestety - zachorowałam... Musiałam zostać w domu. Cały dzień oczekiwałam na tatę. W końcu - przyszedł! Z niecierpliwością go wpuściłam. On - wszedł w czarnym płaszczu, cały w śniegu... z małym pieskiem pod pazuchą. Z początku myślałam, że to jakiś pluszak, ale nagle, ku mojemu zdziwieniu zaczął niepewnie stąpać ku mnie. Byłam strasznie szczęśliwa!
A Wy? Macie Waszych kochanych pupilków, którzy zawsze są z wami?
Julia K., xoxo



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz